Żołędzie mogą zapowiadać więcej kleszczy
Na pierwszy rzut oka trudno dostrzec, co może łączyć obfity wysyp żołędzi z większą liczbą kleszczy. Mechanizm ten działa jednak pośrednio. Gdy dęby wyjątkowo intensywnie owocują, z obfitego źródła pokarmu korzystają między innymi leśne gryzonie. Dzięki temu więcej z nich przeżywa, a populacja może szybciej się powiększać. Ma to znaczenie także dla kleszczy, ponieważ drobne ssaki są ważnymi żywicielami ich młodych stadiów rozwojowych. Larwy i nimfy pobierają od nich krew, dlatego większa liczba gryzoni oznacza dla kleszczy lepsze warunki do rozwoju. Efekt wyjątkowego urodzaju żołędzi może być więc widoczny dopiero z pewnym opóźnieniem.
Naukowcy obserwowali zależność przez 35 lat
Badacze doszli do tych wniosków na podstawie aż 35 lat obserwacji leśnego ekosystemu. W tym czasie śledzili m.in. liczbę kleszczy i zwierząt oraz to, jak obficie owocowały dęby. Analiza danych z wielu kolejnych sezonów ujawniła wyraźny mechanizm - po latach szczególnie bogatych w żołędzie rosła dostępność pokarmu dla gryzoni, co sprzyjało zwiększeniu ich populacji. Więcej drobnych ssaków oznaczało z kolei więcej potencjalnych żywicieli dla młodych kleszczy. W rezultacie skutki wyjątkowego urodzaju pod dębami mogły być odczuwalne również w następnych sezonach, gdy w środowisku pojawiało się więcej tych pajęczaków.
Sroga zima nie musi przetrzebić kleszczy
Przekonanie, że silne i długotrwałe mrozy skutecznie ograniczają liczbę kleszczy, nie do końca odpowiada rzeczywistości. Te pajęczaki potrafią przeczekać zimę w miejscach zapewniających im ochronę przed niską temperaturą, m.in. w glebie i leśnej ściółce. Dodatkową izolację mogą stanowić opadłe liście oraz pokrywa śnieżna. Dlatego nawet chłodna zima nie daje gwarancji, że wiosną kleszczy będzie niewiele. O tym jak liczna będzie ich populacja, decydują bowiem również inne warunki, w tym wilgotność, temperatura oraz obecność zwierząt będących ich żywicielami.
Kiedy można spodziewać się wysypu kleszczy?
Zależność między żołędziami a kleszczami nie oznacza, że jesienny urodzaj natychmiast przełoży się na ich większą liczbę. Ten proces jest rozłożony w czasie. Najpierw z obfitości pokarmu korzystają gryzonie, a dopiero później stają się one żywicielami dla kolejnych stadiów kleszczy. Urodzaj żołędzi może być więc jednym z sygnałów zapowiadających korzystne warunki dla pajęczaków w następnych sezonach. Nie jest to jednak jedyny czynnik decydujący o ich liczebności.
Nie tylko pogoda decyduje o liczbie kleszczy
Wieloletnie obserwacje pokazują, że sama mroźna zima nie wystarczy, by przewidzieć, ile kleszczy pojawi się w kolejnym sezonie. Znaczenie ma cały układ zależności w przyrodzie. Trzeba brać pod uwagę wzajemne oddziaływanie roślin, zwierząt i pasożytów. Obfity wysyp żołędzie może zapoczątkować zmiany, których efekty będą widoczne dopiero po pewnym czasie. Dlatego nawet po wyjątkowo chłodnych miesiącach nie warto rezygnować z ochrony przed kleszczami podczas spacerów po lesie, parku czy wśród wysokich traw.
