Kuna na strychu może narobić sporo szkód
Kuna domowa chętnie wybiera strychy, garaże, stodoły i inne spokojne zakamarki jako miejsce schronienia. Jej obecność można zauważyć przede wszystkim po odgłosach poruszania się, zwłaszcza nocą. Z czasem mogą pojawić się również odchody lub charakterystyczny zapach. Problem nie kończy się jednak na hałasie. Zwierzę może niszczyć ocieplenie, przenosić materiały do budowy kryjówki, a nawet uszkadzać przewody. Podobne kłopoty mogą powodować szczury i myszy, które w poszukiwaniu pożywienia przedostają się do piwnic, garaży i pomieszczeń gospodarczych. W przypadku gryzoni ważne jest szybkie zabezpieczenie żywności znalezienie szczelin i otworów, którymi dostają się do wnętrza. Samo usunięcie jednego osobnika nie rozwiąże problemu, jeśli droga do budynku pozostanie otwarta.
Jak działa żywołapka?
Żywołapka to specjalnie skonstruowana klatka, której wejście automatycznie się zamyka po wejściu zwierzęcia do środka. W jej wnętrzu umieszcza się przynętę mającą zwabić kunę lub gryzonia. Kiedy zwierzę próbuje dosięgnąć pokarmu, uruchamia mechanizm zatrzaskowy. Drzwiczki opadają, zamykając je w środku bez konieczności używania trucizny czy tradycyjnej pułapki zabijającej. Tego typu rozwiązania projektowane są tak, aby umożliwić schwytanie zwierzęcia bez jego zranienia. Najczęściej wykonuje się je z trwałej, metalowej siatki, dlatego mogą być ustawiane zarówno wewnątrz budynków, jak i na zewnątrz. Niektóre modele mają dodatkowo zabezpieczony uchwyt, który ułatwia bezpieczne przeniesienie klatki. Pułapkę trzeba jednak systematycznie sprawdzać. Schwytanego zwierzęcia nie powinno się pozostawiać w niej przez wiele godzin, szczególnie podczas wysokich temperatur, silnego mrozu albo intensywnych opadów.
Nie każde zwierzę można po prostu złapać i wywieźć
Zanim postawi się żywołapkę, dobrze jest ustalić, jakie zwierzę pojawiło się w domu lub jego otoczeniu. Ma to znaczenie nie tylko przy wyborze odpowiedniego rozmiaru klatki, ale również ze względu na obowiązujące przepisy. Poszczególne gatunki dzikich zwierząt mogą mieć odmienny status prawny. Dlatego przed podjęciem działań warto sprawdzić, czy dane zwierzę można samodzielnie odławiać i przemieszczać, czy też konieczny jest kontakt z odpowiednimi służbami lub specjalistą.
Najważniejsze jest zabezpieczenie domu
Samo odłowienie zwierzęcia nie wystarczy, jeśli nadal ma ono łatwy dostęp do budynku. Po rozwiązaniu problemu warto dokładnie sprawdzić dach, podbitkę, kratki wentylacyjne oraz wszelkie szczeliny wokół rur i przewodów. Trzeba też usunąć to, co może przyciągać kolejne zwierzęta. Karma, niezabezpieczony odpady czy resztki jedzenia mogą stanowić dla gryzoni i innych dzikich lokatorów łatwo dostępne źródło pożywienia. Najlepszy efekt daje więc połączenie odłowienia intruza z dokładnym zabezpieczeniem domu. Dzięki temu zmniejsza ryzyko, że po kilku dniach nocne hałasy pojawią się ponownie.
