sobota  20 marca 2010 r.  Imieniny: Eufemii, Kiry, Klaudii
 
To view this object you need Flash
Poleć znajomemu
|
Umieść na Facebooku Dodaj do Blipa Dodaj do Twittera Wykop artykuł Dodaj dośledzika Wersja mobilna
|
Wydrukuj
|

Komentarze (4)

e-mail: 

Ostatnie godziny kampanii w Ameryce

Obama - McCain. Decydujące starcie

Jutro już wszystko będzie jasne. Demokrata Barack Obama lub republikanin John McCain. Jeden z nich zasiądzie w Białym Domu i przez kolejne cztery lata będzie rządził najpotężniejszym mocarstwem na świecie. Który z nich będzie prezydentem? Wszystko w rękach głosujących dziś Amerykanów - pisze DZIENNIK.

Tegoroczna kampania wyborcza zakończyła się ostatecznie sukcesem obu stron. Zarówno Republikanie, jak i Demokraci wypromowali swój wyrazisty, rozpoznawalny wizerunek. Po stronie Republikanów jest to wizerunek poczciwego staruszka stojącego na czele barwnej populistycznej kampanijnej menażerii.

Zaginiony w akcji, przebijający się przez umocnione medialnie pozycje liberalnego Wietkongu, prowadząc komando złożone z antysocjalistycznego terminatora z Kalifornii, ostrej laski z Alaski, Joego Hydraulika i Cory’ego the Drillera - smutnego faceta z wielkim wiertłem. Cała ta przedzierająca się przez dżunglę ekipa osłaniana jest subtelnym wsparciem lotniczym przez rząd w Waszyngtonie, Busha i Cheneya, od których co prawda McCain delikatnie się dystansuje, jednak to dzięki ich lobbystycznym kontaktom jego i tak relatywnie biedna kampania nie skończyła się kompletnym bankructwem.

Po drugiej stronie Barack Obama z oscarowym talentem Denzela Washingtona odgrywa rolę o wiele poważniejszą niż jego republikańscy konkurenci - adresowaną do medialnego, finansowego, opiniotwórczego establishmentu. Rolę prezydenta wszystkich Amerykanów. Obama w Cincinnati: "Nie będę reprezentował wielkich miast przeciwko prowincji, postępowców przeciwko konserwatystom, bogatych przeciwko biednym. Nie będę prezydentem niebieskich (demokratycznych) stanów przeciwko stanom czerwonym (republikańskim) - będę prezydentem Stanów Zjednoczonych Ameryki!". Długotrwały aplauz.

Republikańska ofensywa Tet

Antysocjalistyczny weekend McCaina w Ohio okazał się pierwszym i jak do tej pory jedynym skutecznym uderzeniem Republikanów w tej kampanii. Joe Hydraulik nie chce, żeby Obama zabrał mu ciężko zarobione pieniądze i przeznaczył je na "zły, wielki rząd". Sarah Palin uspokaja Joego Hydraulika, że go przed "socjalizmem Obamy" obroni. Skromny austriacki emigrant Arnold Schwarzenegger obiecuje nie uciekać już więcej przed socjalizmem, ale stawić mu czoła na ulicach Columbus i plażach Kalifornii. Przekaz nie był może zbyt skomplikowany - ani tym bardziej zbyt uczciwy w wykonaniu Republikanów, którzy wyprodukowali największy w historii Ameryki deficyt budżetowy, dług publiczny i stworzyli największy rząd, choćby w oparciu o ustawy antyterrorystyczne - ale dotarł do adresatów, do białego ludu, który jeszcze nie jest wcale pewien, czy Obama jest jego przyjacielem, czy wrogiem. W Ohio McCain wedle najnowszych sondaży z poniedziałku doścignął Obamę, w Missouri odzyskał prowadzenie, na Florydzie, w Kolorado, Wirginii, a nawet Pensylwanii przewaga Obamy stopniała - nieraz z kilkunastu do 4 - 7 proc.

Do sukcesu Republikanów przyznał się pośrednio Obama, przechodząc w swoich ostatnich - niedzielnych i poniedziałkowych - wystąpieniach do defensywy. Zadeklarował zupełnie jednoznacznie, że ludzie zarabiający poniżej 250 tys. dol. rocznie nie będą musieli za jego prezydentury płacić wyższych podatków. Przedtem on, Biden i inni demokraci z lewego społecznego skrzydła partii wcale nie byli aż tacy dokładni. Republikanie prześwietlili wszystkie ich wypowiedzi w ciągu ostatniego roku i okazało się, że demokratyczna definicja klasy średniej - której nie podniesie się podatków - oscylowała od 200 tys. do 120, a nawet, w jednym ze starych telewizyjnych wywiadów Obamy, do bliżej niesprecyzowanych "kilkudziesięciu tysięcy dolarów rocznie".

Serce Bossa bije po lewej stronie

Na wiecu w Cincinnati w Ohio czteroosobowa rodzina Obamy - dumny ojciec, zdeterminowana Michelle i dwie śliczne córeczki - wystąpiła wraz z Bossem, czyli Bruce’em Springsteenem, przed rozentuzjazmowaną 80-tys. widownią. Kampania Obamy to prawdziwy tour Rolling Stonesów w porównaniu z parotysięcznymi grupami słuchającymi przemówień McCaina. Poranne sondaże z poniedziałku mówią, że duet Obama - Boss zmniejszył straty spowodowane nalotem na Ohio Arnolda Schwarzeneggera, Sarah Palin i Joego Hydraulika.

Boss jest stąd i jest stosunkowo prawdziwy. Potrafił nagrać przebój do "Filadelfii", filmu o chorym na AIDS homoseksualiście, od którego wszyscy się odwracają, i nie utracić jednocześnie zaufania kierowców ciężarówek i pracowników stalowni z Ohio. Nikomu z obyczajowej ekstremy Demokratów podobna sztuka się nie udała. Ameryka jest podobna do Polski. Tutaj także albo grało się dla liberalnych kampusów i obrażało konserwatywny "ciemnogród", albo broniło Joego Hydraulika i szydziło z lewackich brewerii gejów i feministek. Bruce Springsteen jest na tym tle rzadkim wyjątkiem - na płycie "Youngstown" wyśpiewywał w swoich balladach pamiętniki tracących pracę hutników i robotników od Forda, a ci - o dziwo - odnaleźli się w jego estradowym portrecie. Właśnie dlatego Obama - zupełnie nowy demokrata, albo też zupełnie stary, obiecujący powrót do czasów Roosevelta, Kennedy’ego i Johnsona - zaprosił Springsteena, żeby razem z nim zagrać ostatni akord swojej prezydenckiej kampanii.

Prawda nie istnieje

"Nie wydam 700 miliardów na ratowanie Wall Street!" - woła McCain na jednym z ostatnich w tej kampanii wieców na Florydzie - w stanie, gdzie po szarży Sarah Palin Republikanie odzyskali na chwilę prowadzenie, ale gdzie dzisiaj znów minimalnie prowadzi w sondażach Obama. McCain parę tygodni temu zagłosował za planem Paulsona, który przeznacza 700 mld dol. na ratowanie Wall Street. Wszyscy to widzieli, wszyscy o tym wiedzą, nikt go za to nie atakuje. Ale czemu teraz przedstawia się jako przeciwnik budżetowej interwencji na "wolnym rynku, którego nie pozwolimy zniszczyć Obamie"?

McCain powtarza swoje: "Byłem przetestowany, przeszedłem test, a Obama nie". Tak mogłaby przemawiać margaryna podejrzewana o przekroczenie terminu przydatności do spożycia. McCain nigdy nie lubił tego języka, nigdy do niego nie pasował, teraz jednak recytuje PR-owe formułki z absolutną determinacją. Bo obok podatków fraza o "byciu przetestowanym" też dotarła do wyborców, co sumiennie sprawdzili republikańscy spin doktorzy.

No i kto mi teraz powie, że tylko w Polsce polityka wirtualna, PR-owa, wizerunkowa, medialna, wygrała z polityką prawdziwą, odnoszącą się do jakiejkolwiek rzeczywistości? A Demokraci ze swoimi wahaniami, czy podwyżek podatków unikną Amerykanie zarabiający rocznie poniżej 250 tys. dol., czy poniżej 100 tys.? Przy takim rozluźnieniu kryteriów politycznych obietnic po prostu nie sposób zawieść wyborców. Nie da się ich okłamać, bo nic nie jest prawdą.

Czarna owca Demokratów

Joe Lieberman, w 2000 r. startujący wraz z Gore’em na wiceprezydenta z ramienia Partii Demokratycznej, od początku tej kampanii popiera McCaina. Jego poparcie dla wojny w Iraku, obrona Izraela, obawa przed izolacjonistycznym zwrotem Obamy uczyniły go czarną owcą pośród Demokratów. Właściwie tylko z Hillary Clinton potrafił się jeszcze dogadać. Wielu widziało w nim świetnego kandydata do wiceprezydentury u boku McCaina. Mimo że ten wybrał ostatecznie Sarah Palin i mimo że Republikanie mają duże szanse polec w tych wyborach, Joe Lieberman pozostał wierny McCainowi do końca.

Jest przy nim podczas ostatniej tury na Florydzie, gdzie ostatnie lata życia spędzają tysiące żydowskich emerytów całej Ameryki. Którzy nie ufają Obamie bez względu na to, co dzisiaj, w czasie kampanii, mówi na temat swojej miłości do Żydów, do państwa Izrael, do generała Petraeusa, "który zrobił świetną robotę w Iraku". Lieberman jest wobec Obamy tak samo nieufny jak oni. Jest to dla niego coś poważniejszego niż partyjny koniunkturalizm. Bo jeśli Republikanie rzeczywiście polegną, a wszystko na to wskazuje, to aż tak głęboka partyjna nielojalność wypchnie Liebermana na margines waszyngtońskiej polityki. Jeśli w tej kampanii przetrwały jakieś resztki autentycznych przekonań, Lieberman reprezentuje jedną z nich.

Podobne tematy:
Bieżące wydarzenia:
  •  
    2008-11-04 10:06  Re: Obama - McCain. Decydujące starcie  sennik
  •  
    2008-11-04 09:32  Re: Obama - McCain. Decydujące starcie  marco
  •  
    2008-11-04 09:24  Re: Obama - McCain. Decydujące starcie  ksiegowy
  •  
    2008-11-04 07:54  WYBOREM POMIEDZY JEDNYM MAJĄCYM NAS W D A DRUGIM MAJĄCYM NAS W D  POLANIN
  • ( 53 )

    Papież: Kościół jest w stanie kryzysu
    Ostatni wpis: 666bis , 19:37 2010-03-20
    moze sa slepe i głuche na takie rzeczy albo sa tam gdzie klesza moralnosc czyli w piekle; ...
  • ( 41 )

    Biskupi zapłacą za molestowanie dzieci
    Ostatni wpis: Jowita. , 14:24 2010-03-20
    CHOĆ MAM OJCA KSIĘDZA TO WSTYDZĘ SIĘ TEGO - NA KWESTIE FINANSOWE NIE NARZEKAM, ALE CHCIAŁABYM POCHWALIĆ SIĘ SWOIM TATĄ PRZED KOLEŻANKAMI I NIE MOGĘ. BO BYM ICH STRACIŁA. NIE WIEM JAK DŁUGO ...
  • ( 36 )

    Polska defilada przed portretem Stalina?
    Ostatni wpis: ~Zdzisław Procyk , 19:26 2010-03-20
    do pana Zgred. Nader trafna uwaga dodam tylko,iż w paradzie zwycięstwa w Londynie w fartuszkach z trawy brał udział batalion złożony z rodowitych mieszkańców wysp Fidzi oraz,że w paradz ...
  • ( 18 )

    Telewizja pokazała wojnę, której nie było
    Ostatni wpis: veritas bis , 09:32 2010-03-16
    Teraz Rosja powinna to naprawde zrobic i po prostu sie wycofac ale juz nikogo nie interesowalby los tego smiesznego panstwa,bo jesliby nie ropa itp. to kogo interesuje ten kawal Zemii??!!!! Kaczora,bo ...
  • ( 11 )

    Niemcy ofiarami? Żydzi się nie godzą
    Ostatni wpis: precz przemadrzal , 12:51 2010-03-20
    Ze niby co, Haider byl Kanclerzem? Piszesz zeby zaistniec. ...