"Jak śmiecie wzywać do ukarania Chin i bojkotu naszych igrzysk? Jakim prawem porównujecie je do olimpiady w Berlinie? Za kogo wy się macie?” - brzmi jeden z tysięcy komentarzy na największym chińskim portalu Sina.com. "Pokojowy naród chiński przełknął niejedną obrazę, ale nie jest już potulnym barankiem” - piszą z kolei autorzy listu protestacyjnego do "zachodnich goebelsowskich mediów”.
Na pierwszej linii ataku znalazła się Jane Macartney, korespondentka dziennika "Times”. W sobotę Brytyjka napisała, że jest "najbardziej znienawidzoną osobą w Chinach”, bo ludzie dzwonią do niej, by grozić jej śmiercią lub zwyzywać od najgorszych. "Times”, podobnie jak inne zachodnie gazety, porównał bowiem igrzyska w Pekinie do nazistowskiej olimpiady w Berlinie z 1936 roku. "To obraza narodu chińskiego" - odparował chiński MSZ.
Komentarz władz ośmielił chińskich internautów do wystąpień przeciw zachodnim mediom. "Chińczycy są zadowoleni, kiedy opisują one korupcję, zanieczyszczenie środowiska i inne problemy kraju" - mówi DZIENNIKOWI Yiyi Lu z londyńskiego Chatham House. "Ale już na problem Tybetu patrzą przez nacjonalistyczne okulary. Wielu uważa, że w tym przypadku Zachód wtrąca się w sprawy Chin, by odebrać im prawo organizacji olimpiady i ponownie je upokorzyć, niczym za czasów wojen opiumowych" - dodaje.
Po wybuchu zamieszek 14 marca w Lhasie Chińczycy zauważyli, że media krajowe przedstawiały Tybetańczyków jako stronę atakującą, ale w mediach zachodnich zostali oni uznani za niewinne ofiary chińskich represji. Od tego czasu ruch sprzeciwu wobec "uprzedzenia Zachodu do Chin” narasta. Otwarta niedawno internetowa strona www.anti-cnn.com przedstawia dowody rzekomych manipulacji CNN czy BBC w sprawie Tybetu. Każdego dnia stronę odwiedza ponad milion osób, a w chińskim pojawiło się powiedzonko: "Nie bądź taki CNN”, czyli "Licz się z faktami”.
Według francuskiego publicysty Guya Sormana z falą chińskiego nacjonalizmu, podsycaną przez komunistyczne władze, muszą się liczyć także politycy, m.in. Donald Tusk i Angela Merkel, którzy zapowiedzieli bojkot ceremonii otwarcia olimpiady. "Sens tego gestu trzeba dobrze wytłumaczyć chińskiej opinii publicznej. Inaczej spłynie on po partii jak woda po kaczce, bo komuniści zasłonią się opinią narodu "upokorzonego” przez nieobecność cudzoziemców. Mogą się nawet zgodzić, by ludzie znów wyszli na ulice tak, jak w 1999 roku, kiedy NATO zbombardowało chińską ambasadę w Belgradzie" - uważa Sorman.
Masz pomyłka info z media. Niemiecki Angela Merkel, nigy nie zapowiedzieli bojkot ceremonii otwarcia olimpiady. Proszę sprawdaić.